Folwark zwierzęcy - streszczenie - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
W tym czasie wyszło też na jaw, gdzie znikało mleko – świnie wlewały sobie je codziennie do karmy. Gdy dojrzały wczesne odmiany jabłek zwierzęta myślały, ze zostaną one podzielone po równo, jednak ogłoszono, że mają zostać zebrane i przeniesione do siodlarni – dla świń. Na protesty innych zwierząt świnie odpowiedziały jednogłośnie, że nie robią tego dlatego, że są samolubni i żądają przywilejów, oni nawet ni lubią jabłek, ale odkryto, ze mleko i jabłka są niezbędne dla dobrego samopoczucia świń, dlatego świnie, jako że dzień i noc stoją na straży dobrobytu innych zwierząt muszą pić mleko i zjadać jabłka dla dobra innych zwierząt. Gdyby świnie zaniedbały swoje obowiązki wróciłby Jones. Tak wyglądało wyjaśnienie, przedstawione przez Squealera. A że wszystkie zwierzęta, jeśli były czegoś pewne, to właśnie tego, ze nie chcą powrotu Jonesa, wobec takiego argumentu nie miały nic do powiedzenia. Konieczność utrzymania świń w dobrym zdrowiu była aż nadto przekonywująca, dlatego wyrażono zgodę, by mleko, jabłka oraz większość dojrzałych owoców, gdy spadną z drzew przypadały wyłącznie świniom.

Rozdział IV

U schyłku lata o wydarzeniach na folwarku wiedziała już całą okolica. Snowball i Napoleon wysyłały gołębie, którym nakazano, by opowiadały zwierzętom z sąsiednich folwarków o Powstaniu i uczyły ich melodii hymnu „Zwierzęta Anglii”.

Pan Jones przesiadywał w pubie „Pod Czerwonym lwem” w Willingdon, skarżąc się każdemu na swój los, jednakże każdy z gospodarzy choć mu współczuł skrycie myślał, jakie korzyści mógłby wyciągnąć z tarapatów sąsiada. Na szczęście dla zwierząt gospodarze dwóch przyległych do siebie folwarków żyli w ciągłych sporach. Właścicielem folwarku Foxwood był pan Pilkington, drugiego gospodarstwa, zwanego Pinchfield, pan Frederick. Obydwaj nie cierpieli się do tego stopnia, ze że w żaden sposób nie mogli dojść do jakiegokolwiek porozumienia, nawet jeśli obu przyniosłoby ono pożytek. Sąsiedzi Folwarku Zwierzęcego początkowo sadzili, że zwierzęta nawzajem się pozabijają z głodu, gdy po kilku miesiącach okazało się, ze jakoś sobie radzą i nie zdychają z głodu, zaczęli rozsiewać plotki, że tamtejsze zwierzęta wzajemni się pożerają. Starali się za wszelką cenę podważyć wiarygodność opowieści o wspaniałym folwarku, skąd wyrzucono ludzi i gdzie zwierzęta rządziły się po swojemu. Bali się, aby i wśród ich zwierząt nie wybuchł bunt. Zwierzęta jednak zaczęły zachowywać się inaczej niż kiedyś: dotąd potulne owce zaczęły przewracać ogrodzenia, krowy rozwalały kopniakami wiadra z mlekiem, a konie zrzucały z siebie jeźdźców. Wszędzie znano też słowa i melodię hymnu „Zwierzęta Anglii”, co doprowadzało ludzi do wściekłości. Choć karano zwierzęta przyłapane na nuceniu tej melodii, „Zwierzęta Anglii” słychać było na każdym kroku.

Na początku października stadko gołębi przyniosło wieść, ze Jones wraz ze swoimi parobkami i sześcioma ludźmi z folwarków z Foxwood i Pinchfield zmierzają w ich stronę z zamiarem odbicia folwarku. Zwierzęta były przygotowane na taka ewentualność. Snowball, który przestudiował starą książkę o kampaniach Juliusza Cezara znalezioną w domu Jonesa, szybko wydał rozkazy i poustawiał zwierzęta na posterunku. Gdy ludzie zbliżyli się do zabudowań, knur wydał sygnał od ataku. Najpierw gołębie przefrunęły nad ich głowami i oddały kał, potem gęsi ukryte za żywopłotem zaczęły ich szczypać w łydki. Po pierwszej fali ataku, która wprowadziła zamieszanie, Muriel, Benjamin i wszystkie owce prowadzone przez Snowballa ruszyły do ataku, pchając i bodąc ludzi ze wszystkich stron. Ludzie uzbrojeni w kije odparli atak, a zwierzęta na sygnał knura zrobiły odwrót i wróciły na podwórko. Ludzie byli pewni swojego zwycięstwa, jednak właściwy atak zwierząt nastąpił dopiero, gdy pobiegli za uciekającymi zwierzętami w głąb podwórza. Tam ruszyły na nie trzy konie, trzy krowy oraz pozostałe świnie. Sam Snowball kiedy dał sygnał do ataku ruszył prosto na Jonesa, ten jednak na widok rozpędzonego knura oddał strzał z dubeltówki, zranił nie zrażonego wystrzałem Snowballa oraz zabił jedną z owiec. Boxer stając na tylnych nogach wymachiwał podkutymi żelazem kopytami. Widząc to kilku parobków zaczęło uciekać ze strachu, ale nawet uciekających ludzi każde zwierzę atakowało jak tylko potrafiło. Natarcie trwało więc nie więcej niż pięć minut. Zaraz po zwycięstwie zaimprowizowano uroczystość na cześć zwycięstwa. Na maszt wciągnięto flagę, odczytano kilka razy hymn „Zwierzęta Anglii”, zabitej owcy wyprawiono uroczysty pogrzeb, a Snowballa i Boxera odznaczono ustanowionym jednogłośnie prze wszystkie zwierzęta orderem wojskowym „Bohater Zwierzęcy Pierwszej Klasy”, zabitej owcy przyznano pośmiertnie odznaczenie „Bohater Zwierzęcy Drugiej Klasy”. Nadano też nazwę bitwie: „Bitwa pod Oborą” i postanowiono też, że pozostawioną przez pana Jonesa dubeltówkę umieści się u stóp masztu i dwa razy do roku odda się z niej strzał: w rocznicę Bitwy pod Oborą i w rocznicę Powstania.

Rozdział V

Wraz ze zbliżaniem się zimy Mollie zaczęła się dziwnie zachowywać. Każdego ranka spóźniała się do pracy, godzinami stała nad sadzawką i wpatrywał się w swoje odbicie. Clover widziała, jak jeden z parobków Pilkingtona głaskał ją po nosie, gdy zapytała o to Mollie, ta zaprzeczyła. Jednak na posłaniu Mollie Clover znalazła kostki cukru i kolorowe wstążki zagrzebane w sianie, po trzech dniach od tego zdarzenia Mollie zniknęła. Gołębie doniosły, że widziały ją zaprzężoną w dwukółkę; miała świeżo podstrzyżone włosy, w grzywę wplecione wstążki, a właściciel dwukółki karmił ją kostkami cukru – ponoć wyglądała na zadowoloną.

Zima była bardzo mroźna. W polu nie było żadnej pracy, więc w stodole odbywało się wiele wieców. Świnie zajęły się planowaniem pracy na kolejny sezon, i choć one zgłaszały pomysły, ich postanowienia nabierały mocy dopiero po głosowaniu i aprobacie większości zgromadzonych. Wszystko przebiegałoby dobrze, gdyby nie nieustanne kłótnie Snowballa i Napoleona. Knury te spierały się w każdej kwestii i nie mogły dojść do porozumienia. Snowball potrafił zjednywać sobie zwolenników dzięki wspaniałym wystąpieniom, Napoleon przewyższał go jednak umiejętnością zjednywania sobie zwolenników, do których należały między innymi owce. Z czasem zaczęły one bowiem beczeć jak najęte słowa: „cztery nogi dobrze, dwie nogi: źle”. Często przerywały w ten sposób wiec, miały też upodobanie do takich koncertów zwłaszcza w najważniejszych momentach przemówień Snowballa. Ten natomiast przestudiował dokładnie kilka starych egzemplarzy „Rolnika i Hodowcy Bydła”, znalezionych w domu Jonesa, i miał wiele planów na rozmaite nowości i ulepszenia w folwarku. Jednak Napoleon, choć sam niczego nie proponował, powtarzał wciąż, że pomysły Snowballa są nic nie warte, widać jednak było że czeka na odpowiedni moment, by wziąć odwet na rywalu. Ich najzajadlejszy spór dotyczył wiatraka. Snowball planował budowę wiatraka, dzięki któremu do folwarku dostarczana będzie energia elektryczna. Oświetlono by wtedy stajnie i ogrzano je zimą, uruchomiono by też urządzenia, które ułatwiłyby pracę w gospodarstwie. Gospodarstwo było bardzo zacofane i zwierzęta ze zdziwieniem słuchały opowieści Snowballa o maszynach, które wyręczałyby je z pracy, i dzięki którym miałyby wiele czasu wolnego.

Snowball przygotował plany wiatraka, wzorując się również na książkach pana Jonesa. Na pracownię przeznaczył szopę, gdzie spędzał całe godziny. Rysował na podłodze kredą plany wiatraka, a wszystkie zwierzęta przychodziły raz dziennie, by to obejrzeć, i choć nic z rysunków nie rozumiały, ta skomplikowana plątanina korb i kół zębatych robił na nich wrażenie. Napoleon był od początku przeciwnikiem budowy wiatraka i tylko raz zjawił się w szopie, by obejrzeć plany, obszedł je dookoła, dokładnie przyjrzał im się z bliska, a następnie oddał mocz na rysunki i wyszedł bez słowa.

Sprawa wiatraka spowodowała podział wśród mieszkańców folwarku. Snowball obiecywał, że gdy wiatrak już stanie, oszczędzi się tyle wysiłku, że zwierzęta będą mogły pracować tylko przez trzy dni w tygodniu; nie ukrywał natomiast, że budowa będzie trudnym przedsięwzięciem. Napoleon natomiast powtarzał, ze najważniejszym zadaniem jest zwiększenie produkcji żywności, a jeśli będzie się tracić czas na wiatraki, to wszyscy w folwarku pozdychają z głodu. I tak zwierzęta podzieliły się na dwa stronnictwa, głosząc takie oto hasła: „Głosuj za Snowballem i trzema dniami pracy” oraz „Głosuj za Napoleonem i pełnym żłobem”. Tylko Benjamin nie stawał po żadnej ze stron, nie wierzył w zapewnienia żadnego z knurów.

Pojawiała się też kwestia obrony folwarku, obawiano się bowiem kolejnego ataku ludzi. Napoleon twierdził, ze trzeba zdobyć broń palną, Snowball natomiast wysyłała gołębie, które miały wzniecać bunt wśród zwierząt całej okolicy, uważał bowiem, że kiedy wszędzie wybuchną powstania, obrona folwarku nie będzie potrzebna.

Zwierzęta słuchały obydwu knurów, jednak zawsze nie mogły się zdecydować, komu przyznać rację. Zazwyczaj przyznawały ją temu, który mówił ostatni.

Pewnej niedzieli podczas wiecu Snowball tak barwnie opowiadał o tym, jak będzie się żyło na folwarku po ukończeniu budowy wiatraka, i choć dotychczas sympatie zwierząt rozkładały się równomiernie pomiędzy dwóch rywali, po płomiennym przemówieniu Snowballa nikt nie miał żadnych wątpliwości, jaki będzie wynik glosowania. Napoleon, który podczas przemówienia tylko raz spokojnie powiedział, że budowa wiatraka nie ma najmniejszego sensu, po skończonej przemowie wroga wydał przeraźliwy kwik, jakiego nigdy przedtem nie słyszano. Na ten sygnał do stodoły wpadło dziewięć ogromnych psów w obrożach nabijanych kolcami i rzuciły się wprost na Snowballa. Snowballowi ledwie udało się uciec przed gotowymi go rozszarpać psami, opuścił on w ten sposób folwark na zawsze.

Zwierzęta były zaskoczone i przerażone tym, co się stało, po chwili jednak wyjaśniło się, skąd wzięły się psy. Były to te same szczenięta, które kiedyś Napoleon odebrał matkom i wziął na wychowanie. Nie odstępowały one Napoleona i merdały ogonem na jego widok, tak jak to kiedyś były zwykłe czynić inne psy na widok pana Jonesa.

Napoleon mając ze sobą psy wstąpił na podwyższenie skąd przemawiał kiedyś major i oznajmił, ze odtąd nie będzie już wieców w niedzielne poranki, a wszelkie sprawy dotyczące folwarku będzie rozstrzygał specjalny komitet świń pod jego przywództwem. Zwierzęta natomiast będą się spotykać każdego niedzielnego poranka, by oddać honory fladze, odśpiewać „Zwierzęta Anglii” oraz wysłuchać rozporządzeń dotyczących planu pracy na nadchodzący tydzień.

Słowa Napoleona wywołały zaskoczenie wśród zwierząt, a kiedy cztery młode tuczniki próbowały przedstawić swoje niezadowolenie, psy Napoleona wydały głuche ostrzegawcze warknięcie i tym sposobem wszelki protesty zostały ucięte.

Po pewnym czasie wysłano do zwierząt Squealera, który zaczął je zapewniać, ze pełnienie roli przywódcy nie jest przyjemnością i na barkach Napoleona spoczywa ogromna odpowiedzialność. Swoje wywody popierał argumentem, który zawsze przekonywał zwierzęta: pytał je bowiem: „Czy jesteście zupełnie przekonani, ze nie chcecie powrotu Jonesa??”. Oczywiście, ze zwierzęta nie chciały powrotu Jonesa.

Na folwarku zaszły wielkie zmiany. Szopę z planami wiatraka zamknięto na cztery spusty. Co niedzielę zwierzęta gromadziły się w stodole by wysłuchać rozkazów na nadchodzący tydzień. Odkopano w sadzie nagą czaszkę Majora i umieszczono ją na pieńku u stóp masztu obok fuzji, teraz po wciągnięciu flagi wszystkie zwierzęta musiały koło niej przedefilować. Na zebraniu w stodole zwierzęta nie siedziały już wszystkie razem. Na podwyższeniu siadali Napoleon, Squealer i Minimus - wieprzek, który miał talent do układania pieśni, otaczało ich półkole dziewięciu psów, a pozostałe świnie siedziały z tyłu. Reszta zwierząt zajmowała miejsca naprzeciw, wypełniając środek stodoły. Po odczytaniu rozkazów przez Napoleona i odśpiewaniu „Zwierząt Anglii” wszyscy się rozchodzili.

Trzeciej niedzieli po wygnaniu Snowballa Napoleon ogłosił, że wiatrak będzie jednak budowany. Nie podał on żadnych powodów zmiany decyzji, zapowiedział tylko, ze podjęcie tego dodatkowego zadania oznacza bardzo ciężką pracę, a nawet konieczność zmniejszeni racji żywnościowych. Powiedział, że specjalny komitet świń opracował dokładnie plany budowy wiatraka, i że powinno zająć to dwa lata.

Wieczorem Squealer tłumaczył w zaufaniu zwierzętom, ze Napoleon nigdy właściwie nie był przeciwnikiem budowy wiatraka, a tylko udawał, ze się temu sprzeciwia, żeby wyeliminować niebezpiecznego osobnika jakim był Snowball. Squealer powiedział, ze Napoleon popierał projekt od samego początku, a plany rysowane przez Snowballa zostały wykradzione z jego papierów. Wiatrak był więc faktycznie pomysłem Napoleona.

Rozdział VI

Przez cały kolejny rok zwierzęta harowały bez wytchnienia, jednak nie narzekały, bo wiedziały, że pracują dla siebie, a nie dla ludzi. Wiosną i latem pracowały po sześćdziesiąt godzin tygodniowo, a pod koniec lata Napoleon powiedział, że trzeba będzie skasować również wypoczynek w niedzielne popołudnia. I choć powiedział że zajęcia będą oczywiście dobrowolne, to każde zwierzę, które się od niego uchyli, otrzyma tylko połowę racji żywnościowych. I tak z powodu budowy wiatraka nie obsiano wszystkich pól, plony nie były za dobre, spodziewano się więc, że nadchodząca zima będzie ciężka. Przez całe lato zwierzęta wyciągały z kamieniołomu kamienie na budowę wiatraka, u schyłku lata gdy zebrano wystarczającą ilość kamieni i rozpoczęto budowę. Postępowała ona jednak ciężko, czasami wciągnięcie jednej bryły wapienia na górkę na której miał stanąć wiatrak zajmował cały dzień. Zwierzęta nie osiągnęłyby wiele, gdyby nie siła i zapał Boxera. On na wszystkie problemy miał jedno lekarstwo receptę – dwie maksymy, które wciąż sobie powtarzał: „Będę pracować jeszcze więcej” i „Napoleon ma zawsze rację”. Umówił się z kogutkiem, by budził go nie już pół godziny, lecz trzy kwadranse przed innymi zwierzętami, a w wolnych chwilach sam szedł do kamieniołomu i bez niczyjej pomocy wyciągał stamtąd wapienie potrzebne do budowy.

Mimo ciężkiej pracy nie działo się zwierzętom na folwarku tak źle, nie dostawały więcej pożywienia niż za czasów Jonesa, ale nie dostawały go też mniej, miały za to świadomość, że pracują dla siebie, a nie dla ludzi. Wiele prac, jak np. pielenie, zwierzęta wykonywały sprawniej i szybciej niż ludzie. Jednak u schyłku lata zaczęto przewidywać różne niedostatki na folwarku, jak brak oleju, gwoździ, sznura, żelaza na końskie podkowy, spodziewano się też zapotrzebowania na nasiona, nawozy sztuczne, narzędzia, a wreszcie na maszyny do wiatraka, a tego wszystkiego zwierzęta nie potrafiły same wyprodukować.


strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  George Orwell – biografia
2  cytaty
3  Bohaterowie Folwarku zwierzęcego



Komentarze: Folwark zwierzęcy - streszczenie

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 



2012-11-06 23:37:49

Dobre streszczenie. Właśnie jutro ją przerabiamy w szkole, a ja czytałem ją wczesniej, jakieś 1,5 roku temu. Dobre dla przypomnienia, a ksiązka świetna, polecam :D


2010-06-10 21:47:42

super streszczenie ^^ ksiżkę musiałam po 1 dniu oddać koleżance a doczytałam do VII rozdziału także bardzo się przydało ^^ arigato że ktoś to streścił (dużo roboty xD)


2009-09-28 20:59:21

super streszczenie jutro mam z tego sprawdzian hehe ale dzieki temu streszczemiu wiem ze dostane dobra ocene jest prawie wszystkie szczeguly sa opisane wielki dzieki za steszczenia pozdro:>


2008-12-11 22:35:24

To streszczenie jest lepsze niż książka...nie lubie czytać ale ziom sie postarał 5+ daje... Takie streszczenie przydało sieby do dywizionu 303... pozdro...


2008-09-29 14:33:40

Powiem tak Te Streszczenie Jest Dobre Nawet Bardzo .. ale Nie ma w Nim wszystkiego natomiast Polecam Przeczytać do V Rozdziału I Od razu Będzie Się Lepiej Na to wszystko Patrzeć :-))) Ja zaczełam czytać 3 Dni Przed "Pisaniem Pracy Klasowej" doszłam natomiast do Końca ale Teraz wiem ze Wystarczy Przeczytać V Rozdziałów A Dalej to Już Czytać Te Streszczenie Polecam :D Dostałem 5 :-))) i jest super Pozdrawiam




Streszczenia książek
Tagi: